Studencka wyprawka, czyli robimy zapasy!

Zaczął się październik i czas najwyższy wprowadzić się na stancje. Jedną z pierwszych czynności po przyjeździe jest zaopatrzenie się w podstawowe produkty żywieniowe.

Wzorem starszych pań podróżujących po marketach, postanowiłem wybrać się na wyprawę w miasto, by porównać ceny jedzenia.

Jak wiadomo, student powinien żyć oszczędnie (alkohol w końcu kosztuje), więc kupuje w sklepach oferujących najniższe ceny. Wybrałem się więc do popularnych dyskontów, by sprawdzić, ile kosztują podstawowe produkty, i gdzie najbardziej opłaca się je kupować. Sprawdzałem głównie produkty, z których można sklecić prosty posiłek i które każdy szanujący się student powinien mieć w swojej kuchni. Oprócz włoszczyzny, nie sprawdzałem cen warzyw, bowiem te dużo bardziej opłaca się kupować na targu (co tam Biedro do pani Hani z bazarku!).

Efekty moich poszukiwań możecie podziwiać poniżej w formie tabeli. Należy potraktować to jako dość luźno przeprowadzone zestawienie. Moim założeniem było znalezienie najtańszych produktów w danej kategorii, a tam, gdzie waga produktów znacząco różniła się między sklepami, umieściłem odpowiednie adnotacje, które mogą się przydać przy robieniu większych zapasów. Wszelkie sugestie i uwagi możecie zgłaszać w komentarzach.


Wnioski:

1. Trochę drożej, ale dużo więcej
Czasami opłaca się dopłacić parę groszy, by dostać 2x więcej danego produktu. Dlatego w przypadku makaronu i chleba zaznaczyłem kolorem zielonym te opcje, które mają najkorzystniejszy stosunek ceny do wagi. I tak najbardziej opłaca się kupować makaron w Netto, gdzie za 1,28 dostaniemy pół kilo "nitek", zaś kompletnie nie opłaca się (tu niespodzianka) kupowanie najmniejszego makaronu w Biedronce. Warto jednak poszukać większych opakowań, bowiem wtedy opłacalność inwestycji w makaron znacząco wzrasta.

2. Real daje radę
Do Reala wybrałem się w celach porównawczych, jednak wyniki porównania dość mocno mnie zaskoczyły. Od zawsze byłem przekonany, że najtaniej można kupować w dyskontach, tymczasem Real naprawdę cenowo daje radę. Co prawda niska cena oznacza też niską jakość produktu (polecam lekturę składu parówek TiP), ale nie można przecież mieć wszystkiego.

3. POLO dobre na kryzysowe zakupy
Nie lubię robić zakupów w POLOmarkecie z racji uboższej oferty w porównaniu z innymi sklepami i ogólnemu wrażeniu, jakie wywołuje na mnie wystrój tego sklepu. Ciasnota we wnętrzu sprawia, że ciężko jest się nie zderzyć z innym klientem między półkami, zwłaszcza gdy ma się na sobie plecak. POLO jednak plusuje za możliwość kupowania mięsa i serów na wagę. Przydaje się to szczególnie wtedy, gdy portfel świeci pustkami, a chcemy zjeść parówkę lub plaster sera do posiłku (jak szaleć, to szaleć!).

4. Biedronka nie taka tania
Czasy, gdy Biedro było nazywane sklepem dla biedoty, bezpowrotnie minęły. Rebranding marki pociągnął za sobą wzrost cen, ale w moim subiektywnym odczuciu także poprawę jakości produktów. W dawnych, zamierzchłych czasach produkty Biedry nie różniły się znacząco od tych z "Lider Szajsa", za to dziś są naprawdę dobre.

Uwagi:
Nie robiłem porównania cen poszczególnych koszyków z racji tego, że nie we wszystkich kategoriach można nabyć marki własne danego sklepu. I tak np. Real nie posiada "własnego" piwa i sosu spagetti, ale często można je dostać po przecenie. Brak ceny wody w POLO była spowodowana tym, że za nic nie mogłem znaleźć jej w sklepie (a może w ogóle nie ma jej w asortymencie?).


Jakie jeszcze produkty żywnościowe uważacie za niezbędne do przeżycia tygodnia? Czekam na Wasze komentarze.


Autor zdjęcia: altemark/Flickr

Brak komentarzy on " Studencka wyprawka, czyli robimy zapasy! "

Dodaj komentarz